Jakże się myliłam! Trudno mi wymienić drugą tak praktyczną rzecz jak chusta. Latem otuli niczym cieplutki sweter, zimą zastąpi szal, no i bywa niesamowicie dekoracyjna.
Kolejnym zaskoczeniem była dla mnie włóczka Angora Active (YarnArt) - mieszanka moheru i akrylu, cieniutka - chustowa - na początku nieco kapryśna. Prucie włóczki, który ma taki włosek jak ta to nieporozumienia. Skusiłam się na nią jednak z powodu niesamowicie udanych zestawień kolorystycznych w melanżach. Była jeszcze inna, bardzo prozaiczna przyczyna. Jest to jedna z niewielu włóczek "nie-100-procent-akryl" dostępnych w pobliskiej pasmanterii.
Jej wielką zaletą jest to, że bardzo ciekawy efekt otrzymuje się, przerabiając najprostszy wzór (składający się z 4 słupków), do tego proste wykończenie falbanką i nic nie trzeba dodawać. Nawet nie myślałam o czymś bardziej skomplikowaną, bo wymyślne ażury i tak mogłyby niknąć przy pięknych barwach.
Oto efekty pracy z tą włóczką:
![]() |
| Prezent dla Cioci B. Dostatnia, dość luźno robiona, kolor wybrany pod kolor oczu Cioci. |
![]() |
| Dla Małej M - córki. Malutka chusta. Akurat na dwa latka. |
![]() |
| Dla Większej M - matki. Ta sama włóczka, nieco większe szydełko. |
![]() |
| Chusta kochanej Cioci A, na jej własne zamówienie, w kolorach - znowu - dobranych do koloru oczu - bardzo, ale to bardzo luźno robiono, ogromna, a leciutka. |
![]() | ||||
| Najstarsza z chust z Angora Active. Zrobiona i podarowana, jako sympatyczny grzejący prezent. |
Chwaliłam się już tutaj w poprzednim poście chustą z Drops Delight. Jak dla mnie genialne kolory i przejścia kolorów, świetna, choć nie równa faktura jednoniktowej włóczki, nieco podgryzającej, ale wzmocnionej poliamidem jest czymś z czym bardzo ciekawie się pracuje. Sweter z Delight mi się marzy. Ba... Z Big Delight marzy mi się najbardziej.
Podobna w składzie do klasycznego Delight jest Fabel - ale struktura włóczki jest inna - trzynitkowa, dużo bardziej wyrównana. Mocna. Nie bez powodu zaliczana do włóczek skarpetkowych. Miałam okazję kupić kiedyś jej większą ilość na pewnej promocji i przez dwa lata była tworzywem zimowych dodatków dla moich dziecięć i dla mnie. Podobała się, ale niestety troszkę podgryza - to jest fakt.
Ciekawe efekty można uzyskać robiąc podwójną nitką tą włóczką. Pojedyncza rzeczywiście chyba nadałaby się na skarpetki. Niestety włóczka skończyła się zanim spróbowałam zrobić skarpetkę.
![]() | |
| Taką chustę sprawiłam młodszemu dziecięciu. |
O tych włóczkach jeszcze kiedyś się rozpiszę.
![]() |
| Himalaya Padisah |
![]() |
| Drops Lace |
Pozdrawiam serdecznie!








Świetne chusty :). Bardzo lubię tą włóczkę, nawet zrobiłam sobie ponczo z tej fioletowej. Dobrze się nosi i nic się z nim nie dzieje. Ale prucie to rzeczywiście niezła zabawa :). Pozdrawiam :).
OdpowiedzUsuńDziękuję pięknie za komentarz :) Tak, też odnoszę wrażenie, że ta włóczka jest zaskakująco trwała w stosunku do jej wyglądu. No i cena dość przystępna.
UsuńPrzesyłam uściski.
Ta zielona - "Himalajasta" mnie urzekła... może to wina nazwy ;p Dorota
OdpowiedzUsuńMasz nosa! Włóczka wybitnie ciekawa w przerabianiu, a jaka miła!
UsuńBardzo ładne !
OdpowiedzUsuńDziękuję pięknie!
Usuń